Rozdział 4 - Dobrana para


          - Allison miała rację! Ty jesteś chory na umyśle! – krzyknął już znacznie ciszej Remus, chodząc po całym dormitorium.
          - Ona właściwie nazwała go skretyniałym dewiantem – wtrącił niepewnie James, siedząc na łóżku i z rozbawieniem wpatrując się w Lupina.
          - Dzięki, Rogaczu! – warknął Syriusz zirytowanym głosem, który był przytłumiony przez poduszkę. Po czym jeszcze mocniej przycisnął ją do twarzy. - Jesteś najlepszym łosiowatym kumplem pod słońcem – dodał sarkastycznie.
          - Zawsze do usług, Łapciu – odparł, klepiąc Blacka po ramieniu. – A tak na serio… wiesz, że ona ma lęk wysokości?
          Zapanowała grobowa cisza, przerywana jedynie mlaskaniem Petera, który w tejże chwili zajadał się czekoladą.
          - Żartujesz, prawda? – spytał zaskoczony Syriusz, przyjmując pozycję siedzącą.
          - Nie, on mówi prawdę – zapewnił go Remus, stając nad nim. – Ja się dowiedziałem w czwartej klasie, pod koniec piątej dowiedział się o tym James. Dziwne, że ty nie wiedziałeś, skoro tyle razy ze sobą rozmawialiście.
          Czarnowłosy pokręcił z niedowierzaniem głową, po czym schował ją w dłoniach. Gdyby wiedział, że dziewczyna ma takową fobię, nigdy nie wpadłby na ten durny pomysł, który – jak nie patrzeć – mógłby skończyć się tragicznie.
          - Łapo… co ty tak właściwie zrobiłeś? – usłyszał pytanie Jamesa.
          - Kiedy Allison spacerowała po błoniach z tym cholernym Krukonem, porwałem ją i odleciałem na miotle. Wzbijaliśmy się coraz wyżej nad brzegiem jeziora i wtedy… wtedy na coś wpadliśmy. Podejrzewam, że to było stado testrali – zaciął się na chwilę i podniósł głowę. Spojrzał po swoich przyjaciołach – i spadliśmy do jeziora.
          Remus wymownie spojrzał w sufit, a James westchnął, w zamyśleniu spoglądając na Petera, który teraz z przejęciem wpatrywał się w swojego psiego przyjaciela. W pewnej chwili wstał i podszedł do reszty.
          - Chcesz czekolady? – spytał, wyciągając ku Syriuszowi pół tabliczki brązowej słodkości.
          Czarnowłosy przez chwilę patrzył się na niego zaskoczony, jednak szybko na jego twarzy zagościł pełen wdzięczności uśmiech.
          - Dzięki, stary, ale spasuję. Teraz mam tylko ochotę na ciepłą kąpiel – odparł z błogością, wstając i znikając za drzwiami łazienki.

         
          Tak, jak się Lily spodziewała – nauczyciele z każdym kolejnym dniem zaczęli wymagać od nich coraz więcej, przy okazji, mimochodem przypominając o Okropnie Wyczerpujących Testach Magicznych, które szóstoklasistów czekały już na ostatnim roku nauki. Piąte i siódme klasy z początku obojętne na napomnienia nauczycieli, teraz zaczęły brać się ostro do pracy w obawie o swoją przyszłość.
          A była zaledwie połowa września.
          Jednak ciężki materiał, który przerabiali na lekcjach nie przeszkadzał graczom Quidditcha w treningach. Energia, która ich rozpierała mogła być spowodowana jedynie nieludzkim podekscytowaniem na myśl o zbliżającym się sezonie. Każdym dom objął sobie za cel zdobycie upragnionej nagrody. Jednak tak samo jak gracze – Prefekci także nie próżnowali, na każdym kroku pilnując uczniów, a zwłaszcza Huncwotów. Niedługo po numerze wywiniętym Ślizgonom, co stało się oczywiście tematem numer dwa, chłopcy zaczęli knuć kolejne podstępne żarty.
          Już w trzy dni później, kiedy pielęgniarka z pomocą profesora Slughorna znalazła sposób na odklejenie mieszkańców Domu Węża od krzeseł i innych, dziwnych rzeczy – Pokój Wspólny Slytherinu został zalany dziwnym, zielonym śluzem.
          Temat numer jeden?
          Markotny Syriusz Black na równi z przyjaźnią Lily Evans oraz Jamesa Pottera.
          Nie trudno się domyślić, jakie gorące plotki chodziły po Hogwarcie. Niektórzy byli nawet święcie przekonani, że Syriusz nie lubi rudowłosej pani Prefekt i nie podoba mu się przyjaźń jego najlepszego przyjaciela z nią. Jednak nie trwało to długo, ponieważ pewna młodsza Gryfonka rozpowiedziała wszystkim o ostatniej kłótni Blacka z panną Blake w Pokoju Wspólnym Gryffindoru.
          Od tamtej pory oboje unikają się, jak mogą, chociaż każdy – a zwłaszcza ich przyjaciele – bardzo dobrze wiedzą, że ta dwójka tak długo nie pociągnie.
          Tak więc, można by powiedzieć, że Hogwart po wakacjach na nowo odżył, a uczniowie z mniejszym bądź większym zapałem biorą się do nauki.
          - Lilyanne! Ten wywar jest idealny. Zresztą, jakby mógł nie być. Jesteś taką utalentowaną uczennicą! – Slughorn po raz kolejny rozpływał się nad rewelacyjnie wyważonym eliksirem Evans, podczas gdy za jego plecami dwójka czarnowłosych Huncwotów przedrzeźniała go, chcąc tym samym rozbawić klasę. – Hm, i jak pięknie pachnie. Powiedz szczerze, Lily, dodałaś coś od siebie, prawda?
          Rudowłosa z zakłopotaniem pokiwała szybko głową, w między czasie posyłając rozbawione spojrzenie dwójce naczelnych rozrabiaków, którzy w jakiś dziwny sposób machali rękami w górze. Ściągnęła brwi, wzdychając, kiedy James wpakował sobie coś pod mundurek, przez co wyglądał o wiele grubiej.
          - Dziesięć punktów dla Gryffindoru! – Klasnął w dłonie. – Nadal ubolewam nad tym, że nie jesteś moją wychowanką. Ah! Stanowiłabyś taką dobraną parę z Severusem! – wykrzyknął wesoło, a w klasie zapanowała cisza.
          Syriusz zamarł z rękami w górze, jego oczy rozszerzyły się do wielkości galeona. James warknął coś niezrozumiałego pod nosem, zaciskając pięści. Rzucił wściekłe spojrzenie Snape’owi, który z uwagą wpatrywał się w zaszokowaną byłą przyjaciółkę. Natomiast Remus z niemałym rozbawieniem przyjrzał się im po kolei, a następnie powiedział coś szeptem do Rogacza.
          - Nie sądzę, panie profesorze – odparła w pewnym momencie drewnianym głosem.
          Nie potrafiła wyrazić w słowach, jaka ulga ogarnęła ją, kiedy zadzwonił dzwonek. Szybko spakowała swoje rzeczy do torby i jako pierwsza opuściła klasę, przebiegając Jamesowi przed nosem, który potem omal nie został stratowany przez Allison. Okularnik rzucił zniecierpliwione spojrzenie w kierunku Remusa i Syriusza, a potem cała trójka ruszyła w stronę Wielkiej Sali.
          - Rogaczu, spokojnie. Przecież wiesz, że Slughorn zawsze gada od rzeczy – zaczął stoicko Remus. – Poza tym, widziałeś reakcję Lily. Tak samo jak ty, nie była tym zbytnio zachwycona.
          - Co nie oznacza, że nie mam ochoty zrobić coś Smarkowi – warknął, przechodząc przez drzwi.
          - A masz ochotę zepsuć przyjaźń twoją i Lily? – spytał Lunatyk i sądząc po minie Pottera, wiedział, że trafił idealnie w czuły punkt przyjaciela. – Tak myślałem. – Pokiwał głową, rzucając Syriuszowi porozumiewawcze spojrzenie.
          Chłopcy usiedli naprzeciwko Petera i Lily. A po chwili spod stołu wyłoniła się Allison, z tryumfującym uśmiechem trzymając widelec. James podniósł brwi do góry w geście głębokiego zaskoczenia, jednak szybko jego uwagę przykuła piegowata osóbka.
          Rudowłosa wyglądała jakby zdarzenie z lochów w ogóle nie miało miejsca. Z uśmiechem spoglądała na Blake, która z zaciętą miną próbowała… Rogacz spojrzał na Remusa, który z rozbawieniem śledził poczynania blondynki, a potem na Syriusza, udającego, że zajmuje się swoim kurczakiem, choć tak naprawdę kątem oka obserwował dziewczynę.
          Lily po napotkaniu wzroku chłopaków wskazała ruchem głowy na swoją przyjaciółkę, a potem popukała się w czoło. James parsknął śmiechem i po chwili Remus mu zawtórował.
          - Al, czy można wiedzieć, co ty robisz? – spytał w końcu Lupin, nakładając sobie sałatki.
          Dziewczyna nawet na niego nie spojrzała, próbując pokroić groszek, który szybko ślizgał się po całym, pustym talerzu.
          - Założyła się z Peterem, że dokona niemożliwego – wyjaśniła Evans, wracając do swojego kotleta.
          W pewnym momencie zielona kulka rozleciała się na pół. Allison zmarszczyła czoło, po czym zaczęła rozglądać się dookoła. Jej wzrok spoczął na Syriuszu, który trzymał w dłoni różdżkę i z uśmiechem się w nią wpatrywał. Zacisnęła zęby, po czym wstała i oświadczyła, że nie jest głodna. Przyjaciele patrzyli zdziwieni, jak odchodzi, a potem tym samym spojrzeniem odprowadzili Blacka.
          - Pogodzą się – wyartykułował James tonem znawcy. – Ewentualnie daję im jeszcze dwa dni, ale w sumie… i tak już długo wytrzymali – stwierdził, drapiąc się po prawie niewidocznym zaroście.
          - Obyś miał rację – odparła Lily, głęboko wzdychając.
          - Ja zawsze mam rację – oświadczył, dumnie wypinając pierś.
          - Wiemy, Rogaczu. Przekonaliśmy się już o tym w czwartej klasie, kiedy myślałeś, że ten różowy stanik należał do Lily – powiedział zgryźliwie Remus, po czym razem z Peterem wybuchli śmiechem.
          Potter zrobił obrażoną minę, mrucząc pod nosem wiązankę przekleństw. Po chwili potrząsnął gwałtownie głową, kiedy napłynęły wspomnienia sprzed niecałych dwóch lat.
          - Co?! – spytała zszokowana dziewczyna, krztusząc się sokiem dyniowym.


          Schodząc do lochów, słyszał jeszcze wesołe rozmowy uczniów, które dochodziły z Wielkiej Sali. Czarna szata powiewała za nim, a głuche echo kroków roznosiło się po całym korytarzu. W parę chwil potem słyszał już tylko to i bicie swojego serca. Czuł  wszechogarniający spokój, kamienna twarz nie zdradzała niczego. Jedynie w czarnych jak heban oczach dało się dostrzec jego duchową nieobecność. A gdyby tak zagłębić się w jego myślach? Nie byłoby zaskoczeniem zobaczyć tam rudowłosej Gryfonki mówiącej ,,Nie sądzę, panie profesorze”. Z pozoru nieszkodliwe słowa, a jednak zapoczątkowały chaos we wnętrzu Ślizgona. Westchnął z irytacją i skręcił w prawą stronę.
          Co jakiś czas zerkał za siebie, aby sprawdzić, czy nikt go nie śledził. Nie minęły trzy minuty, kiedy doszedł do obdrapanych drzwi dawnej klasy od eliksirów. Nie spiesząc się, wszedł do środka, gdzie czekało już dwóch brązowowłosych chłopaków.
          - Spóźniłeś się, Snape – warknął Avery, obracając w dłoni różdżkę.
          - Eliksir będzie gotowy za miesiąc – mruknął z obojętnością, nie przejmując się wcześniejszymi słowami swojego kolegi.
          - Czyli będzie idealnie gotowy na trzydziestego pierwszego października – zabrał głos Rosier, nonszalancko opierając się o ławkę. – Wszyscy będą zajęci Halloween i nikt nie zauważy, że brakuje kilku uczniów – dodał z niesmakiem. – Reszta już wie, a wy znacie plan.
          Pokiwali zgodnie głowami.


ՑՖՔ

Taa, rozdział jednak nie wyszedł tak, jak chciałam, ale pomimo to mam nadzieję, że nie jest taki zły...  Sprawdzałam go dość dokładnie, ale znając życie, jakieś błędy się znajdą, więc bez pohamowań możecie mi je wytykać! ;).

I na koniec zapowiedź rozdziału 5:

         " - Lunio, nasz kochany kujonku, chyba nie zamierzasz nas zawieść? – spytał nienaturalnie przesłodzonym głosem Potter, uśmiechając się od ucha do ucha.
          - Rogasiu, z nim trzeba krótko i konsekwentnie – pouczył go Syriusz, po czym przyjął poważny wyraz twarzy i zmrużył oczy. – Lupin, męska decyzja. Jesteś Huncwotem z jajami, czy nie?"

          "- Czemu to zrobiłeś? – zadała pytanie, które ciążyło jej już dobre dwa tygodnie."

          "- Wspominałaś coś o nudzie? – spytała retorycznie Lily."

Pozdrawiam!

31 komentarzy:

  1. No, to Łapci się oberwało. Ale jakoś bardzo nie jest mi go żal. Skoro zna All, to jakim cudem nie wiedział o tym, że ma lęk wysokości?! Tym to się popisał. Peter natomiast (omg. ;o o zgrozo i wszystko inne) wydał mi się po raz pierwszy taki... słodki. Przed oczami stanęła mi scena, jak taki nieśmiały chłopczyk podchodzi do swojego przyjaciela i częstuje go czekoladą. Reakcja Lily, na słowa Slughorna była raczej oczywista, jednak mogła powiedzieć coś bardziej zgryźliwego ;) Czyli Allison chciała pokroić groszek widelcem? No i Syriusz znów podpadł. Ta dziewczyna jest okropnie uparta! Jak osioł. Mów idź, a ona stoi. I o co chodziło z tym eliksirem? Och, fajnie by było, gdyby Snape coś sknocił. Hahahaha.
    Rozdział świetny, bardzo mi się podoba. Czekam na rozwój wydarzeń! Rogacz i Łapa chyba sprowadzają Luniaczka na złą stronę. No ale w końcu jest Huncwotem, tak? To jego jakby... natura :D
    Pozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak wiem. Pewno Petera wykreuję na nieco inną postać, chociaż wiele się nie zmieni... no zobaczymy, co wyjdzie w praniu ;p.
      Pf, przecież wiesz, że Allison nie pochodzi z mojej wyobraźni, tylko jest kreowana na przykładzie KOGOŚ ^.^
      A co do Snape, już niedługo się dowiecie o co chodzi... huehue ;D.
      O tak, teraz mam zamiar lepiej zająć się Luniaczkiem, bo ostatnich rozdziałach nieco go zaniedbałam, przez co wyszedł na... na nie Huncwota xD

      Usuń
  2. Rozdział świetny! Jak zawsze zresztą :) Black przesadził rozumiem ,że jest zazdrosny ale żeby zrobić coś takiego!? Ja bym go zabiła , posiekała na kawałeczki i spaliła! xd Wiem co to znaczy mieć lęk wysokości a do tego jeszcze wpaść do jeziora ?! O jej..
    Rozdział cudny i czekam na następny.

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, na http://lilyevans-jamespotter-huncwoci.blog.onet.pl/ jest nowa notka, więc zxapraszam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale mi poprawiłaś humor! :)
    Syriusz, głupi, jak mógł nie wiedzieć, że ma lęk wysokości? Ja zareagowałabym dokładnie tak samo jak Allison, zwłaszcza, że wpadli potem do jeziora. Hahah, chociaż ta sytuacja mnie z drugiej strony bawi, bo wyobrażam sobie jak Black zjawia się tak znikąd i porywa swą ukochaną ze szponów niegodziwego wieśniaka. xDDD Mam jednak nadzieję, że się pogodzą, bo wbrew pozorom lubię ich razem. Coś czuję, że skończą razem.
    Uwaga Slughorna była dość bezczelna. Jako nauczyciel nie powinien sugerować podobnych rzeczy. Że niby Lily i Severus? Wiadomo, tamten ją kocha, ale ona raczej nie odwzajemnia jego uczucia, prawda? Ale reakcja zazdrosnego Rogasia zdecydowanie mi to wynagrodziła!
    Ciekawa jestem tej sprawy z eliksirem. Czyżby chodziło o eliksir wielosokowy? A jeśli tak, to do czego miałby służyć? Plus, zaciekawiła mnie zapowiedź piątego rozdziału. Męska decyzja Remusa, ahh. :D
    Rozdział bardzo mi się podobał i jak już wspomniałam, poprawiłaś mi humor. Czekam z wielką niecierpliwością na następną notkę. Weny!
    Pozdrawiam. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to bardzo się cieszę, że poprawiłam Ci humor. W sumie... nawet się tego nie spodziewałam :).
      Wiesz, nawet chciałam opisać tą scenę, ale stwierdziłam, że lepiej zobrazuje to wyobraźnia, niż ja sama ;p.
      Wiesz, Slughorn zawsze gadał głupoty, więc i ja musiałam podtrzymać ową... tradycję (?).
      Nie, to nie jest eliksir wielosokowy. Jest to zupełnie inny wywar, ale to już się wyjaśni kiedy indziej ;D.

      Usuń
  5. Haha! Nie no... rozdział podoba mi się na serio.
    Łapa... Boże, jak ja go kocham! Dobrze według mnie go pokazujesz w tym opowiadaniu... Zupełnie jak... Syriusz ;D Nie mogę doczekać się następnej notki.
    Weny dużo życzę xD
    PS. Nie musisz mnie informować o rozdziałach, bo cię obserwuje i ja będę wiedziała o nowych rozdziałach ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny rozdział ^^.
    Widzę, że Allison wciąż obrażona na Łapcię, w sumie jej się nie dziwię xDD. Też bym się wkurzyła, gdyby ktoś mi taki numer wyciął.
    Ogólnie było bardzo fajnie, może troszeczkę sielankowo, ale musi jakieś wprowadzenie być ^^. Fajnie opisujesz relacje między Huncwotami. I w sumie nie dziwię się, że Snape'owi było przykro po słowach Lilki na eliksirach, w końcu mu na niej zależało, a ona się obraziła...
    Wgl ten ostatni fragment podobał mi się najbardziej, bo moja mroczna dusza lubi takie mroczne scenki, o.
    W każdym razie, jestem ciekawa po co im ten eliksir (czyżby chodziło o wielosokowy? On się warzył miesiąc). W kazdym razie, ciekawie się to zapowiada ^^.
    Ale masz fajny styl i dobrze ci dialogi idą, tego to ci zazdroszczę, bo moje dialogi są bardzo drewniane i sztuczne :(((.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, przecież na początku sielanka musi być ^^. Bo potem będzie dosyć nieciekawie i podejrzewam, że Twojej mrocznej duszyczce to się spodoba ;p.
      Szczerze, to mi ostatni fragment także się podobał, bo mam dziwne wrażenie, że wyszedł mi najlepiej z całego tego rozdziału xD.
      A co do eliksiru... nie, to nie będzie eliksir wielosokowy. Ale motyw owego wywaru wyjaśni się już niedługo :).
      Ja nie zauważyłam, żeby dialogi u Ciebie były drewniane. Heh, a ja z kolei zazdroszczę Ci opisów ;D. Świetnie Ci one wychodzą :).

      Usuń
    2. O tak, to na pewno mi się spodoba ^^. Wiem, że jestem pokręcona, ale lubię mroczne czasy *,*.
      O, to w takim razie ciekawa jestem, co to może być za eliksir ^^.
      Serio zazdrościsz mi opisów? Thx :*
      Ale tobie też wychodzą całkiem fajnie ;))).

      Usuń
  7. Strasznie, strasznie podobał mi się ten rozdział. Przyjemnie się czytało i szybko. Lubię takie rozdziały, w których jest tyle pozytywów, mnie też wtedy nastrajają radośnie :)
    Syriusz oczywiście trochę nabroił, pomysł z testralami jak najbardziej rewelacyjny :D I potem to jezioro, po prostu... cały Black :D
    I nawet trochę żal mi się Severusa zrobiło, ale on już taki jest i co zrobić :(
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Z pozoru nie szkodliwe słowa, a jednak zapoczątkowały chaos we wnętrzu Ślizgona." - nieszkodliwe

    Haha ;d Ależ ten Syriusz jest głupi! No nie sposób go nie lubić ;d W ogóle jak to możliwe, że wszyscy wiedzieli, iż Alison ma lęk wysokości, a on nie? Przecież o takich rzeczach się wie, jeśli się do kogoś zarywa ;d Ale pomysł miał dobry ;d Tylko, że miał fatalne zakończenie ^^ ALe pogodzą się, pogodzą, na Syriuszka nie da się długo gniewać! Jest zbyt wspaniały, żywiołowy, radosny... i wszystkie inne przymiotniki ;d

    Ciekawe co knuje Snape i jego koledzy. Hmm... dość podejrzane, pewnie coś wspólnego z Voldim albo po prostu jakiś żart. I na pewno śmieszny to on nie będzie ;/

    Ale z tą Lily i Severusem to Slughorn przegiął! Takiej gafy to chyba jeszcze nikt nie popełnił -.- Chyba nauczyciele nie do końca wiedzą co dzieje się między uczniami w Hogwardzie...


    Nie no, podobało mi się ;d I cały czas się uśmiechałam. Kurcze, z tym stanikiem to co było? Czyżby James poczuł się przez chwilę jak dziewczyna? :D
    Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na następne rozdziały! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dzięki! Coś tak myślałam, że coś jest źle ;p
      Haha, ja też go kocham ^^. Jest taki uroczy i kochany, mimo iż zarywa do każdej dziewczyny w Hogwarcie... szkoda, że w piątym tomie HP zginą :/.
      No wiesz, taka McGonagall to może by takiego czegoś nie powiedziała, ale każdy wie, jaki jest ten stary Ślimak ;p.
      Hm, to było tylko takie jednorazowe wspomnienia (nawet nie pełne), ale w skrócie można sb wyobrazić, ze chodziło o to, iż James chciał ukraść stanik Lily, tylko przez pomyłkę wziął różowy stanik jakiejś piątoklasistki przy kości ;D. Gdzieś chyba był nawet o tym komiks po angielsku xD.

      Usuń
  9. Jakim cudem jeszcze nie skomentowałam tego rozdziału? Po prostu niewybaczalny błąd. Rozdział śmieszny, naturalnie musiałaś zakończyć jakąś tajemnicą. Ech... Myślałam, że James też będzie krzyczał na Łapę :( Biedna Blake, wrzucona do jeziora. Ten Syriusz to ma pomysły. Czekam z niecierpliwością na następny rozdział. Zapowiedź piękna, Jesteś huncwotem z jajami, czy nie? Padłam i nie wstałam.
    Twoja wielka fanka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, niemal zawsze tak kończę, bo inaczej jakoś nie potrafię ;p.
      Haha, no proszę Cię ;D. Zapewne gdyby chodziło o Lily, James postąpiłby tak samo (o czym zapewne wiedzą jego kumple xD) ;).

      Usuń
  10. Szablon śliczny a opowiadanie na prawdę wciąga :) Z niecierpliwością wyczekuję kolejnej notki.
    Pozdrawiam i życzę dużo weny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne ! Kurczę czemu ty zawsze trzymasz nas w takiej niepewności ?! Jednak to nie zmienia faktu że rozdział genialny, a tak przy okazji zapraszam http://na-zawszelily-evans.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny blog. Znalazłam go dopiero dzisiaj ale i tak jestem pod wielkim wrażeniem i na pewno będę zaglądać często. Życzę weny :D
    Aria

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Już trzeci raz piszę ten komentarz -.- cały czas mi się coś psuje... -.- więc teraz po prostu napiszę : świetny blog, Syriusz to idiota ale i tak go kocham, Peter zachował się uroczo :3, mam nadzieję że Lily i James się pokłócą bo lubię czytać ich kłótnie i pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oczywiście, nie robi mi różnicy, czy blog już istnieje, czy nie :) Mogę robić nawet w tym momencie! XD W moim regulaminie to chodzi tylko o to, żeby nie brać sobie moich szablonów bez informacji o tym, a te wszystkie "prawa" na szabloniarniach, że trzeba mieć co najmniej ileśtam postów mnie po prostu śmieszą...
    W ogóle, muszę poczytać sobie Twoje opowiadanie, bo wielbię tę tematykę (nawet sama coś tworzę -> human-strain.blogspot.com). [by-satanje]

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam serdecznie, twoje zamówienie zostało wykonane na Szablon-Centre. Pozdrawiam i życzę miłego rozpoczęcia roku szkolnego.

    OdpowiedzUsuń
  17. Na początku chciałabym Cię przeprosić za ten ‘incydencik‘ z powiadamianiem. Byłam pewna, że Ciebie akurat poinformowałam, ale prawdę mówiąc ostatnio już niczego nie jestem pewna.
    Co do rozdziału... Zaskoczyłaś mnie - po Łapie spodziewałaby się różnych rzeczy, ale... Porwanie na miotle?! on rzeczywiście zgłupiał.
    No, ale może coś mu w serduszku głębszego kielkuje do Allison. Swoją drogą liczę, że dziewczyna mu wybaczy.
    Kiedyś tam :)
    A wyobrażenia Jamesa i Syriusza nabijających się ze Slughorna - bezcenne :)
    Pozdrawiam ;*

    [siostra-harryego-pottera.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, nic się nie stało. Zresztą, każdemu moze się zdarzyć, więc luzik ;).
      Haha, ale wiesz... w końcu to Huncwot, a oni czasem mają naprawdę powalone pomysły, że tak powiem ;p.
      A o tym przekonasz się już w następnym rozdziale ^.^

      Usuń
    2. No tak, Huncwot :)
      Chociaż bardzo lubie czytać o ‘metamorfozach‘ Huncwotow, zwłaszcza Jamesa i Syriusza, jak dorastają, przestają być kobieciarzami itd. :)
      To czekam już na kolejną notkę ^^

      Usuń
  18. Świetny rozdział;)
    Wreszcie się dowiedziałam co zrobił Syriusz;) Biorąc pod uwagę lęk wysokości Allison był to faktycznie głupi pomysł. Tak wogóle nie był zbyt inteligentny, ale w takich okolicznościach.
    Podobał mi się ten opis z tematami. W stylu temat nr. 1 itd. Oczywiście też uważam, że Syriusz i Blake zbyt długo nie wytrzymają obrażeni na siebie. Swoją drogą podobał mi się ten zakład o pokrojenie groszku.
    A scenka ze Slughornem... Swietna;) Całkowicie się nie wpasował w relacje między uczniami.
    A ostatnia scena, ta ze Snape'em... Ech ja chcę już wiedzieć o co chodzi...
    Cóz czekam na nowy rozdział in pzodrawiam
    Asia-A&J

    OdpowiedzUsuń
  19. Szablon gotowy :)
    By-Satanje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Na http://lilyevans-jamespotter-huncwoci.blog.onet.pl/ jest nowa notka, więc zapraszam :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak zawsze świetnie, zapraszam do mnie http://na-zawszelily-evans.blogspot.com/.

    OdpowiedzUsuń
  22. Merlinie, jesteś genialna!
    Jest to jedno z najlepszych opowiadań jakie czytałam, mimo, że dopiero się rozpoczyna. A uwierz mi, że przeczytałam już takich dużo.
    Czekam z niecierpliwością na następny rozdział, a tymczasem zapraszam do mnie: nie-oszukasz-przeznaczenia.blogspot.com -> historia Lily i Huncwotów :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Przeczytałam całość za jednym zamachem. Na początku masz ogromnego plusa za pisanie o Huncwotach i że zaczęłaś prolog w dość nietypowy sposób. Nawet tak się zastanawiałam i doszłam do wniosku - oczywiście mogę się mylić, że prolog jest akcją, która odbyła się albo dużo wcześniej, albo dużo później. Chociaż drugą koncepcją może być tajemniczy Albus. Przecież jego ukrywanie tajemnic przed Huncwotami, intrygujący prolog to może, to wszystko łączyć się w jedną logiczną całość.
    A co do aktualnego rozdziału? Podobał mi się. Black nieźle namieszał. Aż się dziwię, że nie skapnął się, że Blake ma lęk wysokości. On powinien z nią porozmawiać tak szczerze i może wtedy ona by łaskawie GO wysłuchała. Zniszczył jej randkę, więc ciężko będzie ją przeprosić, ale zawsze może pomarzyć o tym :D
    Od zawsze zastanawiał mnie Slughorn. Uwielbiałam go za każdym razem. Za każdym razem lubiłam to jego gdybanie nad tym, co by było gdyby Lily była w jego domu. Ona jednak jest twarda i powiedziała mu dosadnie, aż do następnej lekcji.
    Zakończyłaś w dość intrygujący sposób. Niby mam jakąś koncepcję, co może się wydarzyć, ale zobaczymy czy miałam rację. Mam jednocześnie nadzieję, że Lily jakoś bardzo się nie przejmie tekstem profesora eliksirów na temat jej i Snape :)
    Co do błędów:
    1. "Gdyby wiedział, że dziewczyna ma takową fobię, nigdy nie wpadłby na ten durny pomysł, który – jak nie patrzeć – mógłby skończyć się tragicznie." -> Mogę się mylić, ale powinno być raczej "... jakby nie patrzeć".
    2. "Łapo… co ty tak właściwie zrobiłeś?" -> Zabrakło słowa "jej". Daj na przykład ta: "Co ty tak właściwie jej zrobiłeś?"
    3. "Każdym dom objął sobie za cel zdobycie upragnionej nagrody." -> Zamiast "każdym" daj "każdy".
    4. "drewnianym głosem" -> Jak głos może być drewniany? Może użyj bardziej stwierdzenia - powiedziała poważnym głosem bez emocji lub daj coś innego.
    5. W pierwszym odcinku dawałaś słówko "mu". Może dać słowo - jemu, imię, ksywkę, nazwisko i obojętnie jeszcze co innego, ale unikaj słowa "mu".
    Nadużywasz słowa "wyartykułował". Czasami jest to irytujące, bo osobiście czasami wylatuję z treści tego, co czytam. Użyj może jakiś inny synonim np. wypowiedział, stwierdził, zaczął swój monolog etc.
    Mam nadzieję, że się nie pogniewasz na mnie za tak długi komentarz. Życzę dużo weny i mam nadzieję, że nowy odcinek pojawi się szybko :)

    OdpowiedzUsuń